Stało się, pora ruszyć w trudną drogę do niebezpiecznego Poznania. Towarzyszy mi Artur Andrus i jego szanta narciarska. Chciałbym wytknąć mu jeden błąd – Karpacz to nie góry, to są pagórki. Wiem, bo kiedyś tam nawet byłem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *